Muzyczny wehikuł czasu, czyli The CREW i Filharmonia Narodowa

W niedzielę 26.03.2017 daliśmy się wciągnąć do Muzycznego Wehikułu. Taki właśnie tytuł nosił nasz koncert, który odbył się tego dnia w Filharmonii Narodowej, w cyklu porannych koncertów dla dzieci. Wehikułem, wraz z nami na pokładzie, sterowała Malina Sarnowska, skrzypaczka, pedagog i animatorka życia muzycznego. Związana na stałe z Działem Edukacji Filharmonii Narodowej w Warszawie, gdzie tworzy i prowadzi koncerty i projekty edukacyjne. Współpracuje z wieloma innymi instytucjami kulturalnymi, prowadzi zajęcia umuzykalniające z dziećmi, a także szkolenia dla nauczycieli w Polsce i za granicą.

The CREW w Filharmonii Narodowej

Tym razem mieliśmy przyjemność posłuchać w składzie gry Karoliny Gutowskiej, skrzypaczki oraz Jakuba Pożyczki, wiolonczelisty. Młodzi, zdolni, motywujący, ale też… fajni. Ale co się dziwić. Jacy inni ludzie mogliby grać z nami?!

Przygotowaliśmy razem koncert, który miał stać się dla dzieci muzyczną podróżą, przez epoki, co udało się chyba całkiem zgrabnie. Dzieciaki, w wieku 2-6, ale i starsze, (choć nie legitymowaliśmy nikogo ze sceny, a i dorosłych nie dało się nie zauważyć), jak na swoje możliwości były naprawdę ciche, lecz w tym wypadku oznaczało to prawdziwe zainteresowanie. Program został przemyślany tak, aby każdą epokę opisywała jedna część wybranego utworu. I tak poczynając od renesansu, a na współczesności kończąc, młodzi słuchacze mogli usłyszeć:

Anonim Czayner Thancz i Taniec z Tabulatury Jana z Lublina XVI w.

Heinrich Ignaz Biber Battalia

Wolfgang Amadeus Mozart Eine kleine Nachtmusik KV 525 cz. I Allegro

Dmitrij Szostakowicz Preludium d-moll op.11

Leos Janacek Suita na orkiestrę smyczkową op.3 cz.III Andante con moto

Benjamin Britten Simple Symphony op.4 cz.II Playful Pizzicato

Nikolet Burzyńska The Spin

Gustav Holst St Paul’s Suite op.29 nr 2 cz. II Ostinato i cz. IV Final

Chodziliśmy też pomiędzy publicznością, odpalaliśmy rakietę za pomocą dźwięków, kłanialiśmy się tak dworsko, jak to tylko możliwe, aby tylko wywołać uśmiech wśród najbardziej wymagającej publiczności świata.

Udało się. Oni wyszli stamtąd zadowoleni.

I wiecie co jeszcze?

My kurka też. Nieziemsko. Bo kolejny raz mogliśmy się zgodzić co do tego, że naprawdę lubimy ze sobą grać.

Do usłyszenia wkrótce.